Pomieczyno. Aleksandra Mach: „Dzikie zwierzęta tak samo czują ból, strach i cierpienie, jak ludzie…”

Pomieczyno. Aleksandra Mach: „Dzikie zwierzęta tak samo czują ból, strach i cierpienie, jak ludzie…”

Z Aleksandrą Mach, kierownikiem Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja” w Pomieczynie, między innymi o tym, z jakie zwierzęta trafiają do placówki, jak wygląda opieka nad nimi oraz dlaczego nie można o nich zapominać rozmawiał Andrzej Baranowski.

Andrzej Baranowski: Od jak dawna pracuje Pani w Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja” w Pomieczynie? Jak podsumowuje Pani ten czas?

Aleksandra Mach: W Pomorskim Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja” pracuję od 8. lat. Jestem w szoku, że to już prawie dekada, szybko minęło. Był to bardzo pracowity czas, z którym wiąże się wiele pięknych momentów, ale głównie to ciężka systematyczna praca i ogrom nauki, każdy przypadek bowiem jest inny. Nasza praca to głównie opieka nad dzikimi pacjentami oraz edukacja przyrodnicza, która jest bardzo ważna, ponieważ ludzie chcąc pomóc dzikiemu zwierzakowi często szkodzą, a są bardzo chętni, żeby dowiedzieć się, jak prawidłowo dbać o przyrodę. To nas bardzo cieszy.

A.B.: Jakie zwierzęta do Państwa trafiają? Jak wygląda opieka nad nimi?

A.M.: Przyjmujemy do naszego szpitala wszystkie ptaki występujące naturalnie w Polsce oraz drobne ssaki, jeże, wiewiórki czy zające. Opieka jest bardzo zróżnicowana w zależności od gatunku i stanu pacjenta. Niektórym wystarczy tylko codzienne sprzątanie ściółki i podanie pokarmu, leków. Inne zwierzaki, zwłaszcza młode, karmimy co parę godzin przez całą dobę. Dla wielu zwierząt mamy przygotowane specjalne protokoły opieki, ponieważ każdy gatunek wymaga innego podejścia i ma inne potrzeby.

A.B.: Dlaczego placówki, takie jak ta, powinny funkcjonować? Dlaczego ważne jest, aby o nich pamiętano?

A.M.: Człowiek zagarnia z każdym rokiem więcej terenów dla siebie. Dzikie zwierzęta też potrzebują przestrzeni, coraz częściej przełamują lęk przed życiem w ludzkim sąsiedztwie. Niestety często ulegają kontuzjom, zatruciom bądź kolizjom. Zwierzęta, które do nas trafiają, są poszkodowane głównie przez działalność i infrastrukturę człowieka. Ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt to miejsca, gdzie znalazca może przekazać poszkodowane dzikie zwierzę i zostanie ono otoczone specjalistyczną pomocą. Warto wspierać takie fundacje jak nasza, ponieważ opieramy się głównie na pomocy osób prywatnych. Dzięki wsparciu darczyńców możemy ratować naszych dzikich pacjentów. Coraz więcej samorządów i instytucji docenia naszą pracę oraz widzi potrzebę pomagania również dzikim zwierzętom.

A.B.: Opieka nad dzikimi zwierzętami może wydawać się wyjątkowo trudna dla osób nieznających bliżej tematu. Jak jest w rzeczywistości?

A.M.: Niestety jest na odwrót, często znalazcy myślą, że dadzą radę samemu pomóc dzikiemu zwierzęciu w domu (np. jeż, wiewiórka, wróbelek). To jest ogromny problem, bo niewłaściwie udzielona pomoc zazwyczaj poważnie szkodzi. Wtedy zwierzak trafia do nas z pierwotną kontuzją nie leczoną w porę, dodatkowo na złej diecie lub ze zniszczonymi piórami. Często za wiele już nie da się zrobić w takiej sytuacji. Dlatego jeśli znajdziemy poszkodowanego dzikiego zwierzaka, staramy się go przede wszystkim jak najszybciej dostarczyć do takiej placówki jak nasza- ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt. Mam też ważną radę: nigdy nie podajemy zwierzętom mleka. Nawet jak są to małe jeże czy zajączki, bardzo tym się szkodzi. Lepiej nic nie podać lub samą wodę. 

A.B.: Z jakimi przypadłościami, wymagającymi rehabilitacji, borykają się „pacjenci” Państwa ośrodka?

A.M.: Przede wszystkim to są poszkodowane dzikie zwierzęta po kolizjach z autami, szybami lub słupami wysokiego napięcia. Trafia sporo zwierząt po ataku naszych pupili, kotów i psów. Zdarzają się zatrucia pokarmowe zanieczyszczeniami, trutką na myszy, środkami ochrony roślin. Zaplątane ptaki i jeże w różnego rodzaju śmieci, szczególnie żyłki wędkarskie, to również przypadki, z jakimi się borykamy. Młode dzikie zwierzęta znalezione przy śmietniku, w okolicach remontowanych budynków… Niestety wiele smutnych historii. Cieszymy się, że możemy pomóc chociaż części dzikich zwierząt. 

A.B.: Czy ból, jaki dotyka zwierzęta, można w jakiś sposób porównać do tego, jaki dotyka czasem ludzi?

A.M.: Oczywiście, dzikie zwierzęta tak samo czują ból, strach i cierpienie, jak my – ludzie. To, że są mniejsze, tego nie zmienia. Złamana noga boli tak samo, czy jesteś człowiekiem, zającem, wróblem czy słoniem.

A.B.: Co to znaczy: „kochać zwierzęta”?

A.M.: Nie szkodzić im. Być odpowiedzialnym i uczyć się, jak żyć razem w zgodzie. Dzikie zwierzęta są piękne i z ich obserwacji możemy się naprawdę wiele nauczyć. Pamiętajmy tylko, że najpiękniejsze są w swoim naturalnym środowisku i tam jest ich miejsce. To że są wolne i niezależne jest ich istotą życia.

Na zdjęciu wypuszczenie czajki odchowanej w „Ostoi” od pisklaka. Jej rodzice zginęli pod kołami auta. Została znaleziona w okolicach Pomieczyna. (Fot. Maja Stawiska)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*