Kartuzy. List czytelniczki: „Śmierdzą, przeklinają, a czasami zaczepiają przechodniów…”

Kartuzy. List czytelniczki: „Śmierdzą, przeklinają, a czasami zaczepiają przechodniów…”

Jedną z naszych czytelniczek zainteresował problem tzw. „żuli”, którzy kręcą się w pobliżu kartuskiego Rynku. „Jaka jest rola kartuskiej Straży Miejskiej?” – pyta, sugerując jednocześnie, że częste patrole strażników w centrum miasta rozwiązałyby sprawę.

„Kartuzy to piękne miasto, moje miejsce na Ziemi, w którym się urodziłam i w którym chcę spędzić resztę życia. Nie do końca popieram aktualnie panującego burmistrza, ale szanuję jego pracę i doceniam chęć działania dla dobra mieszkańców. Szczególnie zadowolona jestem z tego, że kartuski Rynek znów tętni życiem, a to dzięki restauratorom z centrum miasta.

Muzyka na żywo przy ogródkach restauracyjnych to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Wreszcie miasto nie zamiera po godzinie 17. Przedsiębiorcy dokładają wszelkich starań, aby popołudniowy spacer na Rynku był przyjemnością dla wszystkich. Zarówno dzieci, jak też starsi dobrze się bawią.

Niestety, końcowy efekt psuje jedna rzecz, a ściślej pewna wątpliwa grupa społeczna – tak zwani żule. Na ławkach w okolicy Rynku można ich spotkać niemal codziennie. Śmierdzą, przeklinają, a czasami zaczepiają przechodniów, prosząc o pieniądze, nie mówiąc już o spaniu na ławkach. Naprawdę nie ma żadnego sposobu, aby sobie z tym poradzić?

Rozumiem, że ci ludzie nie mają gdzie się podziać. Rozumiem, że sprawa nie jest łatwa. Nie rozumiem jednak tego, że na Rynku nie pojawiają się jakiekolwiek patrole Straży Miejskiej, które przegonią to towarzystwo. Rynek to wizytówka miasta, a tacy ludzie kręcący się po nim tylko odstraszają potencjalnych turystów.

Jaka jest rola kartuskiej Straży Miejskiej? Czy regularne i częste patrole na Rynku, a więc w sztandarowym miejscu naszego miasta, nie są możliwe? Myślę że to załatwiłoby sprawę, wiem że w podobny sposób pracują strażnicy miejscy w innych miastach, na przykład w pobliskim Sopocie. Uważam, że ten temat powinien zostać potraktowany nie, jak to zwykle bywa, „po kartusku”, a tak jak należy.”

O komentarz do sprawy poprosiliśmy kartuski samorząd. Czekamy na odpowiedź. Niestety, nie udało nam się też dodzwonić dziś do kartuskiej Straży Miejskiej, aby zapytać, czy na Rynek wysyłane są patrole. Do sprawy najpewniej wrócimy niebawem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*