Borowo. Parafianie walczą o proboszcza. Złoszczą się o warunki mieszkaniowe, jakie czekają go w nowej parafii

Borowo. Parafianie walczą o proboszcza. Złoszczą się o warunki mieszkaniowe, jakie czekają go w nowej parafii

„Wygląda jak melina, albo pustostan” – tak parafianie z Borowa komentują warunki mieszkaniowe, do jakich miałby trafić ksiądz Michał Mazurek. Przypomnijmy, że wierni od kilku tygodni walczą o to, aby ich proboszcz nie został przeniesiony, a do biskupa pelplińskiego skierowali nawet petycję w tej sprawie.

O tym, że ksiądz Michał Mazurek z parafii w Borowie, ma zostać przeniesiony do Niezabyszewa (pow. bytowski) pisaliśmy kilka tygodni temu. Decyzji, podjętej przez diecezję, sprzeciwili się parafianie, którzy postanowili zawalczyć o to, aby duchowny został w powiecie kartuskim. Do biskupa pelplińskiego wysłano nawet petycję, pod którą podpisało się prawie 1500 osób.

Mieszkańców Borowa zastanawia to, dlaczego ksiądz, cieszący się tak dobrą opinią i uznaniem wśród parafian, ma zostać przeniesiony. Zwracają też uwagę na historię księdza Mazurka, który już w latach 90-tych prowadził pielgrzymki na Jasną Górę, zmagał się również z przewlekłą cukrzycą.

-„W 2004 roku ksiądz Michał dostał „parafkę” Konarzyny – 700 dusz i dwa kościoły. Nie było nawet zlewu w kuchni, spał na materacu od przyjaciół” – pisze grupa zatroskanych parafian. – „W 2015 roku ksiądz Michał trafił do Borowa i od tego czasu sprawił, ze mury świątyni w Borowie są wypełnione przez wiernych, we mszy świętej uczestniczą osoby młode.”

Nic dziwnego więc, że wiernych z Borowa oburzyły warunki, w jakich miałby przebywać ksiądz Michał Mazurek w Niezabyszewie. Na Facebooku opublikowane zostały zdjęcia, przedstawiające wnętrza parafii w Niezabyszewie. Czara goryczy wśród parafian z Borowa ewidentnie się przelała.

-„Wygląda, jak melina, albo pustostan, przepraszam bardzo. Można nie mieć finansów, siły, ale żeby parafianie nie pomogli, albo kuria? Depresja murowana…” – czytamy w jednym z komentarzy. Do sprawy będziemy wracać.

Jeden Komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*