Kartuzy. Jeden z miejskich radnych w policyjnym nalocie na „Pretekst” (wideo) AKTUALIZACJA

Kartuzy. Jeden z miejskich radnych w policyjnym nalocie na „Pretekst” (wideo) AKTUALIZACJA

To, co wydarzyło się wczoraj pod kartuskim „Pretekstem”, przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich sympatyków pubu. Cztery radiowozy policyjne zostały zaangażowane do akcji, która najwyraźniej miała na celu utrudnienie legalnego prowadzenia działalności gospodarczej, a także odbywającego się tam zgromadzenia partyjnego. Jak się dowiedzieliśmy, w obławie brał udział policjant, będący też kartuskim radnym. Dziś w lokalu znów odbędzie się zebranie Strajku Przedsiębiorców, a ewentualnym legitymowaniem przez policję nie należy się martwić.

Wojna kartuskiego „Pretekstu” z bezprawnym zamykaniem przedsiębiorstw weszła wczoraj na wyższy poziom. Policja przez wiele godzin stała przed wejściem do lokalu, legitymując wszystkie wchodzące osoby. Funkcjonariuszy, jak udało nam się ustalić, było kilkunastu. W pubie odbywało się spotkanie partii Strajk Przedsiębiorców. Policjanci weryfikowali, czy osoby wchodzące do „Pretekstu” rzeczywiście biorą udział w spotkaniu partyjnym.

Jak już pisaliśmy wczoraj, działania policji skupiały się między innymi na straszeniu mandatami za spożywanie posiłków lub napojów oraz zastraszaniu obsługi lokalu, przekonując, że nie może nikomu niczego sprzedawać. Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród wszystkich zainteresowanych losami kartuskiego „Pretekstu”. Pub ma wielu sympatyków, którzy całym sercem kibicują mu w tej trudnej batalii. Mimo to policja, swoją wczorajszą akcją, utrudniła jego właścicielom legalne, co istotne, prowadzenie działalności gospodarczej, a także legalne spotkanie partyjne.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w policyjnej obławie brał udział Jarosław Plichta, naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach, a jednocześnie radny Rady Miejskiej. Nasi informatorzy zwracają uwagę na to, że powinien on stać na straży prawa oraz działać w interesie publicznym swoich wyborców, zarówno jako radny, jak też jako policjant. Wczorajsza akcja policyjna jednak sugeruje coś zupełnie innego.

-Policja wypytywała obsługę, czy wiedzą gdzie pracują, nie tylko legitymowała, ale co gorsza odstraszała ludzi, którzy chcieli wejść do lokalu. Blokowała wejście dużym radiowozem – mówi jedna z naszych informatorek, która wczorajsze zamieszanie wprost nazywa „cyrkiem”, bowiem zaangażowano do tego aż cztery radiowozy. – Patrol miał być do godziny 22, jednak po tej godzinie powiedzieli nam, że mają odgórny nakaz pozostania do północy. Kwadrans po godzinie 24 pojechali.

-Przypomina to wszystko Białoruś. Legitymowanie każdej osoby, która wchodzi na spotkanie partyjne oraz nagrywanie jej twarzy, to jest skandal jeżeli chodzi o działanie policji – komentuje Krzysztof Łukowicz, jeden z liderów Strajku Przedsiębiorców. – Przy okazji dowiedzieliśmy się też, że policja monitoruje stan naszej partii, a więc wczorajsza kontrola nie była przypadkowym działaniem. Próbowano wystraszyć ludzi, żeby nie wstępowali w szeregi partii Strajk Przedsiębiorców. Gdy policjanci spostrzegli, że nie są to żarty, że reprezentuję krajowy zarząd partii, nieco złagodnieli.

Podjęliśmy próbę kontaktu telefonicznego z Jarosławem Plichtą, jak też z Piotrem Gdańcem, rzecznikiem kartuskiej komendy. Zamierzaliśmy zapytać między innymi o to, dlaczego do akcji pod „Pretekstem” zaangażowano aż cztery radiowozy, dlaczego kontrola trwała tyle godzin, czy zdają sobie sprawę, że doszło do zakłócenia spotkania partyjnego i czy kartuska policja nie miała w tym czasie innych spraw, którymi powinna się zająć. Niestety, póki co nie udało nam się do nich dodzwonić. Dziś w pubie znów odbędzie się zebranie przedstawicieli Strajku Przedsiębiorców. Do sprawy najpewniej wrócimy niebawem.

AKTUALIZACJA

Piotr Gdaniec z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach stwierdził, że ilość radiowozów i policjantów była „odpowiednia do osób, wobec których interwencja była podejmowana, jak też odpowiednia dla zachowania bezpieczeństwa policjantów, wykonujących interwencję”. Pytanie więc, na czym polegało zagrożenie, skoro zaangażowano taką „armię” funkcjonariuszy, a w lokalu odbywało się spotkanie partyjne, co zostało potwierdzone?

-Siły i środki są dobierane indywidualnie do każdej interwencji – twierdzi P. Gdaniec. – Jeżeli chodzi o czas interwencji to był on wymagany do zabezpieczenia odpowiedniego materiału, który później będzie analizowany przez policjantów.

O jaki materiał chodzi i w jakim celu ma on być analizowany? Czy podobne działania policji są podejmowane w przypadku spotkań partyjnych innych ugrupowań? Rzecznik kartuskiej policji na te pytania odpowiada niejednoznacznie, podkreślając jedynie, że lokal, którym doszło do spotkania „ma ograniczoną działalność w związku z reżimem sanitarnym”. Twierdzi też, że nie otrzymał żadnej dokumentacji potwierdzającej fakt, iż chodzi o spotkanie członków partii.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*