Czaple. Sołtys Katarzyna Cichowicz: „Obietnic słyszeliśmy dużo, jeśli jednak chodzi o ich realizację, to z tym jest już gorzej…”

Czaple. Sołtys Katarzyna Cichowicz: „Obietnic słyszeliśmy dużo, jeśli jednak chodzi o ich realizację, to z tym jest już gorzej…”

Z sołtysem wsi Czaple Katarzyną Cichowicz między innymi o rozwoju najmłodszego żukowskiego sołectwa, o zasadności poboru inkaso przez sterników sołectw […]

Z sołtysem wsi Czaple Katarzyną Cichowicz między innymi o rozwoju najmłodszego żukowskiego sołectwa, o zasadności poboru inkaso przez sterników sołectw oraz o współpracy z samorządem rozmawiał Andrzej Baranowski.

Andrzej Baranowski: Jakie słowa cisną się Pani na usta na myśl o już 3-letnim stażu pełnienia funkcji sołtysa wsi Czaple?

Katarzyna Cichowicz: Tak, nasze sołectwo istnieje formalnie od stycznia 2018 roku. Pierwsze wrażenia? Na pewno jest to bardzo czasochłonne zajęcie, a także takie, w którym odnajdą się osoby, które lubią działać społecznie, są pasjonatami tego rodzaju pracy. Jako sołtys lubię pracować z ludźmi i dla ludzi.

Andrzej Baranowski: 3 lata to krótki, ale jednocześnie dość treściwy okres. Jak ocenia Pani rozwój miejscowości Czaple jako sołectwa w tym czasie?

Katarzyna Cichowicz: Myślę, że Czaple bardzo się zmieniły, szczególnie w okresie ostatnich 2-óch lat. Powstaje tutaj bardzo dużo nowych budynków, jednorodzinnych bądź tak zwanych „bliźniaków”. Możemy tym samym zaobserwować lawinowy przyrost liczby mieszkańców. W większości są to osoby, które sprowadzają się do Czapel z Trójmiasta. Podobnie jak wiele innych wiosek, graniczących bezpośrednio z metropolią, Czaple stały się swego rodzaju „sypialnią” dla Trójmiasta.

Andrzej Baranowski: Jak Pani uważa, dlaczego właśnie Czaple wybierane są przez ludzi, którzy sprowadzają się na Kaszuby z Trójmiasta?

Katarzyna Cichowicz: Na pewno bliskość Trójmiasta, w tym Gdańska jest w tym wypadku głównym powodem. Poza tym Czaple znajdują się w bardzo urokliwej części Kaszub, w której nie brakuje między innymi lasów czy innych terenów zielonych. Tym samym można tutaj bardzo miło spędzić czas.

Andrzej Baranowski: Jak jako sołtys wsi Czaple ocenia Pani współpracę z samorządem Żukowa?

Katarzyna Cichowicz: Wydaję mi się, że z samorządem Żukowa, podobnie jak z każdą inną instytucją, bywają lepsze i gorsze chwile. Staram się jednak odnaleźć w tym wszystkim. Najbardziej palącym problemem w chwili obecnej, który bardzo wzburzył mieszkańców, jest kwestia inwestycji, prowadzonych na granicy Czapel i Gdańska. Są to duże hale magazynowe dla dużych inwestorów, wiąże się z tym bardzo intensywny ruch samochodów ponadgabarytowych, które niszczą nawierzchnię drogi przebiegającej przez Czaple, będącą i tak już w bardzo złym stanie. Ponadto pojazdy te stwarzają olbrzymie zagrożenie dla bezpieczeństwa pieszych, przede wszystkim dzieci, które chodzą na przystanek z którego odjeżdża autobus szkolny. Trudności mają też przez to samochody osobowe, które nie mogą zmieścić się na drodze z dużym tirem, nadjeżdżającym z przeciwka. Fragment chodnika wzdłuż ulicy, po wielu latach obietnic, został wybudowany w zeszłym roku. Widzimy jednak, że ciężarówki, które przejeżdżają drogą, niszczą ten chodnik, bo nie są w stanie się na niej wyminąć.

Andrzej Baranowski: Ostatnio na Facebooku opublikowane zostały zrzuty ekranu z rzekomo usuniętej rozmowy mieszkańców wsi Czaple z wiceburmistrzem Tomaszem Szymkowiakiem. Czy znana jest Pani ta sprawa?

Katarzyna Cichowicz: Dyskusja dotyczyła między innymi inwestorów, którzy budują te hale, którzy stali się obecnie użytkownikami naszej drogi oraz ich partycypacji w kosztach budowy chodnika, którego nie ma. Jest to również temat, powiązany niedoszłą z budową ulicy Słonecznej oraz tak zwanej ulicy Bysewskiej w Czaplach, czyli fragmentu drogi głównej, idącej w kierunku Gdańska. W ramach inwestycji miała zostać wykonana nie tylko droga, ale również ścieżka rowerowa, chodnik, kanalizacja deszczowa oraz oświetlenie. Ten zakres robót został jednak wyłączony, mimo wieloletnich obietnic oraz zapewnień pana burmistrza, zarówno w prasie, na sesjach Rady Miejskiej, jak też na naszych zebraniach sołeckich. Jako mieszkańcy Czapel oczekujemy od Pana burmistrza realizacji tego zakresu robót, który został wyłączony. Obietnic słyszeliśmy naprawdę bardzo dużo, jeśli jednak chodzi o ich realizację, to z tym w przypadku żukowskiego samorządu jest już gorzej. Myślę, że potwierdzą to zarówno mieszkańcy Czapel, jak też Rębiechowa.

Andrzej Baranowski: Jeśli chodzi o inne potrzeby inwestycyjne Pani sołectwa to jak Pani uważa, czego mieszkańcy wsi Czaple życzyliby sobie najbardziej?

Katarzyna Cichowicz: Myślę, że te potrzeby są takie same w wielu innych sołectwach. Często wypomina nam się to, że jesteśmy nowym i małym sołectwem, jednak wieś Czaple nie jest nowa. Przedtem należała do sołectwa Leźno. W Czaplach przydałby się plac zabaw dla naszych dzieci, ten niewielki, który jest, jest bardzo zniszczony. Obiecano nam, że on w tym roku zostanie odnowiony, natomiast oczekiwania są takie, abyśmy mieli w naszej miejscowości plac z prawdziwego zdarzenia. Ponadto zależy nam również na boisku. Obok świetlicy znajduje się teren, należący do gminy Żukowo, który byłby idealny pod mniejsze, wielofunkcyjne boisko. Byłoby to spełnienie oczekiwań wielu mieszkańców. Jednak w chwili obecnej priorytetem jest bezpieczeństwo, czyli droga wraz z chodnikiem przez Czaple do Gdańska oraz do Rębiechowa.

Andrzej Baranowski: Niedawno w gminie Kartuzy jeden z sołtysów w mediach społecznościowych wyraził swoje niezadowolenie z faktu, iż Rada Miejska zdecydowała o zniesieniu inkaso dla sołtysów z tytułu poboru podatków od mieszkańców. Jak Pani jako sołtys, co prawda dużo mniejszego sołectwa, ocenia tę sytuację? Czy według Pani sternicy sołectw powinni bezwzględnie to inkaso otrzymywać?

Katarzyna Cichowicz: Mogę wypowiedzieć się wyłącznie w swoim imieniu. Otrzymuję 301,96 złotych z tytułu zryczałtowanych kosztów pokrycia ewentualnych podróży, związanych z pełnieniem funkcji sołtysa, ponadto jeżeli uczestniczę w sesjach Rady Miejskiej otrzymuję dietę w wysokości 150 zł. Nie roznoszę decyzji podatkowych z racji sytuacji pandemicznej, jaka obecnie panuje w kraju, a także mojej sytuacji rodzinnej, związanej ze zdrowiem córki. Ciężko mi odpowiedzieć, czy inkaso jest zasadne, czy nie. Roznosiłam decyzje podatkowe tylko raz w 2018 roku. Chciałam wówczas poznać mieszkańców, przedstawić się, był to sam początek mojej pracy. Wówczas gmina Żukowo płaciła 4 złote brutto od każdej poprawnie dostarczonej decyzji.

Andrzej Baranowski: Czy z mieszkańcami sołectw należy spotykać się w ich domach, na przykład przy okazji zbiórki podatków, czy można to robić inaczej, organizując na przykład zebrania w świetlicy wiejskiej?

Katarzyna Cichowicz: Rozmawiać ze społecznością zawsze warto, bez względu na to, gdzie miałoby to miejsce. Jestem zwolenniczką otwartości, w związku z czym mieszkańcy mogą się ze mną spotkać w każdej chwili. Jeżeli jestem przez kogoś zapraszana, to oczywiście staram się być. Zapraszamy też mieszkańców na zebrania rady sołeckiej, które są otwarte. Udostępniamy też link do transmisji online, a potem udostępniamy nagranie z transmisji, żeby zainteresowani mieszkańcy mogli się z nim zapoznać.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*