Kartuzy. Przeniesienie lokomotywy jak koncert gwiazdy rocka. Radni pytają: „Na to wydaliśmy 60 tys zł?”

Kartuzy. Przeniesienie lokomotywy jak koncert gwiazdy rocka. Radni pytają: „Na to wydaliśmy 60 tys zł?”

„Gdyby Stanisław Bareja żył, to potrafiłby w specyficzny dla siebie sposób obśmiać absurdalność ostatnich wydarzeń wokół kartuskiej lokomotywy” – twierdzą kartuscy radni opozycji na wieść o dzisiejszym przeniesieniu zabytkowego parowozu w nowe miejsce. Zwracają też uwagę na duży kosztorys „przedsięwzięcia”. Samorząd zaś twierdzi, że lokomotywa znalazła „godne miejsce do ekspozycji”.

Nie milkną echa sprawy przeniesienia zabytkowej kartuskiej lokomotywy, a co za tym idzie likwidacji części parkingu przy dworcu kolejowym, zbudowanym zaledwie kilka lat temu. Dziś rano parowóz, z pomocą potężnych dźwigów, przestawiono na nowe torowisko, a całą akcję obserwowała liczna grupa przechodniów.

Urząd w przesłanym komunikacie chwali się, że lokomotywa znalazła „godne miejsce do ekspozycji”. Zaznacza też, że nieco dalej, w obrębie tego samego parkingu, powstały nowe miejsca dla samochodów osobowych, a wkrótce na miejscu starej komendy policji pojawi się kilkadziesiąt dodatkowych miejsc parkingowych.

-„Dzięki staraniom Burmistrza Kartuz udało się pozyskać od PKP działkę, na której obecnie znajdują się wiaty autobusowe oraz parking płatny dla samochodów osobowych – tutaj także stanęła kartuska lokomotywa” – czytamy dalej w komunikacie urzędu. – „Dzięki temu Gmina nie musi już ponosić dużych kosztów z tytułu dzierżawy tego terenu, co było regułą w minionych latach.”

Radni opozycji w dalszym ciągu oceniają sprawę lokomotywy wątpliwie. Przewodniczący rady Mariusz Treder zwraca uwagę na ogromny kosztorys „przedsięwzięcia”. Przypomnijmy, że chodzi o kwotę 60 tys. złotych. Szef RM dodaje też, że nadal nie rozumie pomysłu samorządu z przeniesieniem parowozu, jednak w przypadku gminy Kartuzy nic już go nie zdziwi. Podobnie sytuację ocenia radny Tyberiusz Kriger.

-Po parkingu samochodowym pozostało już tylko wspomnienie. Tymczasem ze strony urzędu trwa zaklinanie rzeczywistości. W mojej ocenie to nic innego jak próba ratowania wizerunku – twierdzi T. Kriger. – Gdyby Stanisław Bareja żył, to potrafiłby w specyficzny dla siebie sposób obśmiać absurdalność ostatnich wydarzeń wokół kartuskiej lokomotywy. W tym miejscu warto przypomnieć kultowy cytat z filmu „Miś”: „To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony i to nie jest nasze ostatnie słowo!”

2 komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*