Kartuzy. Andrzej Pryczkowski: „O bazę sportową nie da się zadbać metodą chałupniczą…”

Kartuzy. Andrzej Pryczkowski: „O bazę sportową nie da się zadbać metodą chałupniczą…”

Jeden z najstarszych kartuskich radnych Andrzej Pryczkowski stanowczo krytykuje postawę samorządu wobec dbałości o bazę sportową na terenie gminy. Nie chodzi tylko o sprawy techniczne, ale również o kierunki, jakie obrał magistrat w minionych latach. W ocenie radnego lokalna władza zaniedbała kwestię kajakarstwa w gminie, jak również wykonania i dostępności do stadionu.

Radny Andrzej Pryczkowski nie kryje niezadowolenia z tego, w jaki sposób kartuski samorząd zajmuje się bazą sportową. Na swoim Facebooku opublikował ostatnio zdjęcia budynku zaplecza gminnego stadionu. Jak napisał, obiekt jest w opłakanym stanie i nie obejdzie się bez nakładów finansowych, aby wrócił on do normalnego funkcjonowania. Kartuskiemu magistratowi radny zarzucił brak fachowości, czego skutki widać gołym okiem. Uchybienia, dotyczące dbałości o bazę sportową, radny Pryczkowski widzi na wielu płaszczyznach.

-Skupiliśmy się na żeglarstwie, jednak mówiąc delikatnie nie było ono u nas tak popularne. Zaniedbana została jednak kwestia kajakarstwa, a więc czegoś, do czego mamy potencjał – twierdzi A. Pryczkowski. – Obiekt w Brodnicy Górnej aż się o to prosi, dla przykładu w Ostrzycach są kajaki. Proszę zauważyć, przez ile dni w roku przystań w Brodnicy Górnej jest wykorzystywana jeśli chodzi o zajęcia? To niedopuszczalne, by budować tak dużą bazę, a potem korzystać z niej tak sporadycznie.

Radny wspomina również o kartuskim basenie, który, w jego ocenie, od samego początku został źle zaprojektowany. Pominięto w nim budowę tak zwanych „brodzików”, dzięki którym najmłodsi mogą oswajać się z wodą. Według A. Pryczkowskiego, dużo lepiej wygląda to chociażby w Kościerzynie. Wracając do kwestii stadionu, kiedyś, na co zwraca uwagę rajca, był on obiektem ogólnodostępnym, a dziś służyć ma jedynie jednej sekcji. Infrastruktura towarzysząca stadionu, a dokładniej jej brak, pozostawia w opinii naszego rozmówcy wiele do życzenia.

-Żadna sekcja nie jest od utrzymywania obiektów, powinno to spoczywać na barkach gminy – kontynuuje A. Pryczkowski. – Nie wystarczy tylko wydać środki na inwestycję, trzeba ją jeszcze utrzymywać. Ponadto stadion powinien być obiektem ogólnodostępnym dla mieszkańców. Tymczasem nie można tam wejść by na przykład sobie pobiegać. Nie ma też pracowników, którzy zajmowaliby się zarządzaniem stadionem. Członkowie sekcji, jak już mówiłem, nie są od tego.

Smutny obraz stanu kartuskiej bazy sportowej widzi również jeden z najmłodszych radnych Tyberiusz Kriger, zwracając uwagę na przykład budynku zaplecza kartuskiego stadionu, o którym wspomnieliśmy na początku artykułu. Zdaniem radnego należy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak do tego doszło i kto do tego doprowadził na przestrzeni minionych lat.

-Pleśń i grzyby to nie warunki, jakie powinny panować w takich obiektach w XXI wieku – puentuje.

 

3 komentarze

  1. C1923 jakieś fakturki z budowlanki na klub na pewno idą, łatwo to zweryfikować, pytanie tylko gdzie tym smarują

  2. Ten to ma tupet. Jego samouwielbienie zaczyna go chyba nieco przytłaczać. Ten pan jest radnym z jakiego ugrupowania? Na plakatach wyborczych był „założycielem kartuskiej platformy”, a rok temu pokazał się na kartuskim rynku z napisem „Duda 2020”. Kim będzie za rok? Hmm… Przepraszam, ale jak zaufać takiej „chorągiewce”?

    To jest osoba, która nigdy nie łączyła kartuskiego sportu – wręcz przeciwnie, zawsze uczestniczył a nawet inicjował wszelkie konflikty i podziały. No ale dzisiaj, jak widać – dla niektórych – fachowiec.
    Jeśli ktoś kreuje się na tak wielkiego „fachowca” to czemu pozbyto się go z rodzimego klubu? Czemu taka persona nie istnieje choćby w pomorskim oddziale związku zapaśniczego? Odpowiedź jest prosta: bo tam wszędzie już się na tym panu poznali.

    Kilka słów komentarza.

    „…przystań w Brodnicy Górnej (…) To niedopuszczalne, by budować tak dużą bazę, a potem korzystać z niej tak sporadycznie.” Tutaj odnoszę wrażenie, że to właśnie pan radny bywa tam niestety sporadycznie, bo jego niewiedza aż poraża. Wstyd panie radny.

    „Radny wspomina również o kartuskim basenie, który, w jego ocenie, od samego początku został źle zaprojektowany. ” A radny nie wspomina o sali gimnastycznej przy ul.Piłsudskiego, która została przeprojektowana pod jego dyktando – dla pozyskania salki zapaśniczej, tworząc na dużej sali widownię, z której… nic nie widać. Prawdziwy „Janusz budownictwa” – fachowiec.

    „Ponadto stadion powinien być obiektem ogólnodostępnym…” – tak jak bary, restauracje, hotele, ale nastały ciężkie czasy, panie radny. W ubiegłym roku widziałem na stadionie biegaczy i przedstawicieli nieco egzotycznej jak na Kartuzy dyscypliny – skoków o tyczce. Nawet się ucieszyłem, że jest moc w kartuskim sporcie, powstaje nowa oferta dla młodzieży – powstają nowe dyscypliny. Moim zdaniem to fajne.

    „Smutny obraz stanu kartuskiej bazy sportowej widzi również jeden z najmłodszych radnych Tyberiusz Kriger…” – kolejny „fachowiec” od wszystkiego. „Zdaniem radnego należy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak do tego doszło i kto do tego doprowadził na przestrzeni minionych lat”. To trochę jak pytanie: czemu budynek jest coraz starszy? Radny Kriger nie pytał w 2019 roku: jak na przestrzeni minionych lat doszło do zestarzenia się i zagrzybienia szatni i pryszniców w drugim budynku szkoły nr 1 przy ul. Piłsudskiego i kto do tego doprowadził. Nie pytał, tylko posłusznie przyznał kasę na remont (cyt. ze strony szkoły nr 1): „4 szatni z prysznicami, toalet, kapitalny remont sali tzw. zapaśniczej” i kilku innych pomieszczeń. Czemu wówczas nie szukano winnych zagrzybienia pryszniców czy fatalnego stanu salki zapaśniczej? Kto był ich głównym użytkownikiem? Hmm… zastanawiające.
    Szkoda, bo pan Kriger wydaje się w tej radzie pewnego rodzaju głosem rozsądku i rzetelności. Ale jeśli w osobie radnego Pryczkowskiego upodobał sobie autorytet w dziedzinie sportu, to traci nie tylko w moich oczach.

  3. Nie zamierzałam komentować cyt. wypowiedź Pana Radnego ..” -Skupiliśmy się na żeglarstwie, jednak mówiąc delikatnie nie było ono u nas tak popularne. Zaniedbana została jednak kwestia kajakarstwa, a więc czegoś, do czego mamy potencjał – twierdzi A. Pryczkowski. – Obiekt w Brodnicy Górnej aż się o to prosi, dla przykładu w Ostrzycach są kajaki. Proszę zauważyć, przez ile dni w roku przystań w Brodnicy Górnej jest wykorzystywana jeśli chodzi o zajęcia? To niedopuszczalne, by budować tak dużą bazę, a potem korzystać z niej tak sporadycznie”…

    Ale przyszedł moment, aby zabrać głos: rolą CSWiPR nie jest rola przywłaszczania sobie wszelkiej działalności kosztem innych podmiotów. Brodnica Górna współpracuje z wieloma stowarzyszeniami, w tym z Kajaczkowem, STK Bałtyk, Stowarzyszeniem Polskim SUP oraz innymi podmiotami w zakresie realizacji strategii nie tylko gminy Kartuzy ale też zadań wpisanych w Województwie pomorskim. Korzystamy z zadań i środków przeznaczanych na Edukację Morską czy też Pomorskich Szlaków Kajakowych. Dla woli wyjaśnienia organizujemy zajęcia na wodzie również z wykorzystaniem kajaków. Natomiast każdy kto zajmuje się sportami wodnymi bierze na siebie ogromną odpowiedzialność za szkolonych i realizuje je w takim zakresie na ile wystarcza środków finansowych. Natomiast niepokoi mnie jedna rzecz, czy aby do końca przemyślane są wypowiedzi. Czy taką postawą budujemy zaufanie do partnerów, stowarzyszeń, których wartość dodana jest nieoceniona szczególnie tam gdzie brakuje środków na podejmowanie nowych działań. W jakich oczach jesteśmy postrzegani ?…
    A kolejne pytanie, które się nasuwa: czy warto czas angażować w miejsce konfliktów…

    Ja jako mieszkaniec nie zgadzam się na niszczenie wypracowanego wizerunku Brodnicy Górnej przez Radę czy Radnego, ponieważ nie do końca rozumiem do kogo należy ta wypowiedź i co jest jej intencją …

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*