Złoty Sajnok wrócił do Kartuz

Mistrzostwa Świata w Apeldoorn na długo pozostaną w pamięci mieszkańców Kartuz. Wychowanek GKS Cartusia Szymon Sajnok – kaszub z krwi i kości – sięgnął po złoty medal Mistrzostw Świata w Kolarstwie Torowym. Deklaruje jednak, że to nie koniec jego sukcesów.

201800305_Spotkanie_Szymon_Sajnok-5

201800305_Spotkanie_Szymon_Sajnok-5
Kaszubski Mistrz Świata – Szymon Sajnok – po wielkich emocjach i wygranej w holenderskim Apeldoorn, powrócił do rodzinnych Kartuz. Na gdańskim lotnisku witali go zebrani kibice, znajomi oraz rodzina. Wielu z nich w ubiegłą niedzielę  z zapartym tchem obserwowało jego zmagania w omnium. Ostatecznie udało mu się prześcignąć Holendra Jana Willema Van Shipa oraz Włocha – Simonne Consonni

Sajnok swoją karierę rozpoczynał w klubie Franciszka Ilisińskiego – „Podgórna”. Wspomina, że to koledzy namówili go do dołączenia. 

– Oni skończyli, a ja nadal jeżdżę – kwituje Sajnok

Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Urzędzie Gminy, podkreślił jak wielką dumą napawa go możliwość startu w barwach biało-czerwonych. Często też w wywiadach podkreśla swojego kaszubskie korzenie. Na pytanie o znajomość języka kaszubskiego, mówi, że zna ledwie kilka słów. Jednak ze względu na fakt, że wciąż wiele osób zapytuje go o to, ma w planach zapisać się na lekcje języka kaszubskiego.

– Moim marzeniem na tę chwilę jest promowaniem sobą, swoją twarzą jakiejś firmy lub produktu z Kaszub – mówi Sajnok. – Nie mam parcia na sławę jednak chciałbym być rozpoznawalny w Kartuzach.

Stwierdził również, że na tę chwilę w kolarstwie torowym osiągnął już wszystko. W tej chwili skupia się na szosie i jak najlepszych wynikach na niej. Podkreślił jednak, że kolarstwo szosowe i torowe w jego ocenie uzupełniają się.

– Jak dla mnie to te dwie dyscypliny, które się łączą. Omnium trwa cały dzień, więc wytrzymałość z szosy jest bardzo przydatna, potrzebna na torze – stwierdza Sajnok.

Swój sukces, kolarz zawdzięcza ciężkiej pracy, jaką każdego dnia musi wykonać. Jak powiedział nam współtwórca sekcji kolarskiej w GKS Cartusia Kartuzy, są to wielogodzinne treningi nie tylko na rowerze.

– Treningi to siłownia, następnie basen i rower, na którym musi „wyjeździć” swoje kilometry bez względu na warunki pogodowe – wyjaśnia Wiesław Hirsz. – Proszę mi wierzyć to jest bardzo, bardzo ciężka praca. To nie jest dwie, trzy godziny w ciągu dnia. Jak policzył Szymon, jego trening to od 6 do 8 godzin dziennie. Kolarstwu podporządkował całkowicie swoje życie.

Sajnok symbolicznie otrzymał również od Burmistrza Kartuz Mieczysława Grzegorza Gołuńskiego pamiątkowego misia. Bruno – bo taką oficjalną nazwę ma kartuska maskotka – ma przypominać kolarzowi o rodzinnych Kartuzach.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*