Przodkowo. Anna Seklecka: „Wyobrażenie o pracy fotografa jest dalekie od tego, jak ona faktycznie wygląda…”

Przodkowo. Anna Seklecka: „Wyobrażenie o pracy fotografa jest dalekie od tego, jak ona faktycznie wygląda…”

Z Anną Seklecką, fotografką oraz absolwentką filmoznawstwa z Przodkowa, między innymi o specyfice branży fotograficznej, o ewolucji fotografii mobilnej, a także „zmartwychwstaniu” fotografii analogowej, rozmawiał Andrzej Baranowski.

Andrzej Baranowski: Skąd u Ciebie zamiłowanie do takich dziedzin, jak filmoznawstwo i fotografia? Jak to się wszystko zaczęło?

Anna Seklecka: Zamiłowanie do filmów wzięło się stąd, że od najmłodszych lat rodzice zabierali mnie do kina, mój tata również bardzo lubi oglądać filmy. Fotografią zaś interesuję się od zawsze, a film to poniekąd ruchoma fotografia. Poza tym filmy można interpretować jak dzieła literackie, na tym między innymi polega ich wyjątkowość.

A.B.: Jak wspominasz swoje pierwsze doświadczenia fotograficzno-filmowe?

A.S.: Zaczęło się od tego, że zaczęłam robić zdjęcia moim koleżankom. Jedna z nich zdecydowała, że zostanie modelką. Zrobiłam więc jej zdjęcia, wysłaliśmy je do agencji modelek do Gdańska. Tak się złożyło, że ona dostała kontrakt, a ja dzięki temu mogłam fotografować dla trójmiejskich agencji, a później dla jednej warszawskiej. Jeśli zaś chodzi o moją profesjonalną ścieżkę zawodową, to do jej początku najbardziej przyczynił się mój nauczyciel z liceum ogólnokształcącego w Kartuzach, Pan Mirosław Regliński, który wprowadził mnie w techniczną, bardziej świadomą sferę fotografii. Uczęszczałam na kółko fotograficzne, mogłam korzystać ze studia, Pan Regliński odpowiadał na wszelkie nurtujące mnie pytania, dotyczące fotografii. Dzięki niemu trafiłam do szkoły fotograficznej i dziś jestem, myślę że mogę to powiedzieć, profesjonalnym fotografem. Jestem mu za to bardzo wdzięczna.

A.B.: Co według Ciebie jest wyjątkowego w ujmowaniu na zdjęciach cudzego piękna?

A.S.: Zawsze mówię ludziom, którzy pytają mnie, dlaczego fotografia jest wyjątkowa na tle innych dziedzin, że lubię obserwować inne osoby, choć jednocześnie uważam siebie za introwertyczkę. Fotografia daje mi możliwość pewnego rodzaju refleksji nad człowiekiem. Poza tym jest to narzędzie, które pozwala zatrzymać czas, emocje, a tym samym dostrzec coś, czego normalnie nie dostrzegamy. Fotografia portretowa umożliwia uchwycenie piękna innych ludzi, których na co dzień nie zauważamy.

A.B.: Wiele osób uważa, że niekoniecznie dobrze wychodzi na zdjęciach. Czy Twoim zdaniem fotografia jest narzędziem, dzięki któremu można zmienić myślenie o sobie w ten sposób?

A.S.: Tak, jak najbardziej. Moja wystawa, która nazywała się „Deformacja”, była w pewnym sensie takim działaniem. Pokazałam na swoich zdjęciach ludzi w dość niecodzienny sposób, trochę karykaturalny. Pokazałam też mojego przyjaciela ze studiów, który miał ogromny kompleks z tego powodu, że miał rozszczep podniebienia. Na zdjęciu właśnie to pokazałam, jego bliznę. Był na mnie strasznie o to wściekły, zarzucał że pokazałam go z jego najgorszej strony. Pojawił się jednak na wystawie, zobaczył swoje zdjęcie i stwierdził, że miałam rację. On dzięki tej bliźnie właśnie jest wyjątkowy. Myślę, że pokazywanie czyjejś fotografii innym ludziom oraz ich opinie wpływają na osobę, która została sfotografowana. Zazwyczaj jest to wpływ pozytywny, taka osoba dzięki temu poczuje się lepiej. To również kocham w fotografii, a mianowicie że mogę dzięki niej sprawić, by ktoś poczuł się wyjątkowy.

A.B.: Czego najbardziej obawiają się ludzie, zaczynający swoją przygodę z fotografią? Obserwując rynek fotografów ślubnych można stwierdzić, że nie brakuje takich, którzy pojawiają się na jeden lub dwa sezony, a później znikają.

A.S.: Widzę to w ten sposób, że w śród młodych osób jest wielu chętnych do tego, by zostać fotografem. Aktualnie mam przyjemność w dwóch szkołach prowadzić wykłady z fotografii, spotykam się więc z ludźmi, którzy dopiero wchodzą w ten świat. Na początku wszyscy są podekscytowani, wydaje się to bardzo proste, nie trzeba nic robić, wystarczy nacisnąć spust migawki i magia sama się dzieje. Wyobrażenie o pracy fotografa jednak jest dalekie od tego, jak ona faktycznie wygląda. Trzeba znać się na świetle, na sprzęcie, a później spędzić długie godziny, by zająć się tymi zdjęciami w zakresie selekcji i obróbki, aby osiągnąć zamierzony efekt. Myślę, że kiedy młodzi fotografowie stykają się z tym wszystkim, entuzjazm wobec pracy w tej branży opada.

A.B.: Można chyba stwierdzić, że w obecnych czasach bycie fotografem stało się czymś modnym, prawda?

A.S.: Tak, fotografia stała się bardzo modna, swoje „zmartwychwstanie” przeżywa obecnie na przykład fotografia analogowa. Myślę, że bardzo duży wpływ na to mają media społecznościowe, w szczególności Instagram, oraz to, że żyjemy w czasach, w których pismo obrazkowe wraca. Poza tym w świecie nowych mediów, gdzie kreujemy również swój własny wizerunek, fotografia jest nieodłącznym narzędziem. Spójrzmy chociażby na influencerów, oni bez fotografii praktycznie nie istnieliby. Młode pokolenie, widząc ich piękne zdjęcia, za tym podąża. Później szuka swojej drogi w fotografii. Oczywiście fotografia instagramowa to coś zupełnie innego, niż fotografia klasyczna. Obecnie bardzo rozwija się również fotografia mobilna, a więc fotografowanie telefonem komórkowym. Jest wiele konkursów, skierowanych do osób fotografujących telefonami.

A.B.: Jak pod względem fotografii oceniasz technologię, która jest obecnie w telefonach komórkowych? Osobiście zawsze byłem tego zdania, że co prawda smartfony z roku na rok robią coraz lepsze zdjęcia, ale jednocześnie cały czas „grają w innej lidze” niż pełnoprawne lustrzanki.

A.S.: Myślę, że to wszystko zależy od podejścia do kwestii sprzętu. Należy pamiętać, że to nie aparat, a fotograf robi zdjęcia. Tym samym zarówno telefonem, jak też aparatem wysokiej klasy jesteśmy w stanie zrobić wybitne zdjęcie. Fotografia ma pod tym względem wiele wspólnego z filmem. To właśnie film został uznany przez znawców kina za medium niezwykłe, właśnie ze względu na swoje ograniczenia. Na początku, jak pamiętamy, był przecież czarno-biały czy zaszumiony. Fotografia mobilna rzeczywiście się rozwija, ale jednocześnie to, że ma swoje ograniczenia, można w określony sposób wykorzystać. Profesjonalny sprzęt zaś daje nam kontrolę od początku do końca nad zdjęciem. Podsumowując, myślę że fotografia komórkowa będzie, o ile już nie jest, odrębną dziedziną fotografii.

A.B.: Jak według Ciebie będzie wyglądać fotografia za kilkanaście lat, biorąc pod uwagę to wszystko, o czym już powiedzieliśmy? Mam na myśli na przykład influencerów czy fotografię mobilną.

A.S.: Myślę, że w sferze fotografii już jesteśmy w tym miejscu, gdzie komercja spotyka się ze sztuką. W tę stronę na pewno będziemy dalej iść, to po pierwsze. Po drugie, przez to, że coraz bardziej jesteśmy „zalewani” zdjęciami ze wszystkich stron, to podobnie jak w przypadku fotografii klasycznej przed rokiem 1888 i po roku 1888 (wówczas Kodak wprowadził na rynek swój mały aparat), powstaje obecnie „fala” zdjęć, które gdzieś przepadają. Przedtem fotografią zajmowali się tylko nieliczni, będący prawdziwymi specjalistami i pasjonatami. Bardzo się boję tego, że z biegiem lat trudno będzie oddzielić wielkich artystów, od amatorów fotografii. Fotografia może stać się tak powszednia, że będzie po prostu narzędziem komunikacji i reklamy. Może być tak, że granica komercji i sztuki tak się zatrze, że sztuki jako takiej już nie będzie.

A.B.: Pamiętam czasy, kiedy aby robić zdjęcia należało kupić kliszę z możliwością zrobienia bodajże 24. lub 36. zdjęć. Można chyba stwierdzić, że wówczas tworzyło się zdjęcia bardziej przemyślane od tych współczesnych, prawda?

A.S.: Zgadza się. Gdy uczęszczałam do szkoły fotograficznej pamiętam, że duży nacisk kładziono na to, by umieć robić zdjęcia analogowe od początku do końca. Uczyło to szacunku do robienia zdjęć. Dzięki temu fotograf ma dużo większą świadomość jeśli chodzi o kadrowanie, ponadto sprzęt nie zużywa się tak mocno. Kiedyś klisze były bardzo drogie, ponadto wielu fotografów samodzielnie wywoływało zdjęcia, teraz mało kto to robi. Obecnie młodzież biega z aparatami analogowymi, nie zawsze mając do końca pojęcie, jak one działają. Oczywiście to fajnie, że ludzie się tym interesują, ale widzę, że często są poirytowani, że nie mogą „napstrykać” tyle zdjęć, ile mogliby telefonem czy zwykłym aparatem.

A.B.: Co powiedziałabyś młodym osobom, które chciałyby spróbować swoich sił w fotografii?

A.S.: Po pierwsze, jeśli naprawdę chcą z tym związać swoje życie, nie powinny słuchać złych doradców, którzy mówią im, że to nie jest zawód. Oczywiście, jest to zajęcie trudne, ale tak jak wiele innych. Po drugie, powinny podstawowych zasad fotografii nauczyć się od samego początku, żeby później podświadomie je łamać i tworzyć sztukę.

Fotograficzne prace Anny Sekleckiej obejrzeć można tutaj.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*