P. Nowak: Akordeon to prawdziwa pasja i sposób na życie, połączenie miłego z pożytecznym

Mieszkający w Sulęczynie, Paweł Nowak miłość do tej miejscowości odnalazł już w latach młodzieńczych. Z miłości do gry na akordeonie uczynił sposób na życie. Jego solowy krążek swoją premierę będzie miał już w najbliższą sobotę, 14 kwietnia. Rozmawiamy o inspiracjach do jej stworzenia i miłości do akordeonu.

Elżbieta Lejk: Akordeon stał się dla Pana chyba czymś więcej niż tylko instrumentem.

Paweł Nowak: Tak, to prawdziwa pasja i sposób na życie, połączenie miłego z pożytecznym. Mam takie wrażenie, że dzięki temu jestem bardziej autentyczny w tym co robię. To wynika z zamiłowania, nie jest niczym wymuszone. Ani koncertowanie, festiwal, muzeum, ani nauczanie.

EL: Nagranie własnej, solowej płyty to z pewnością duże wyzwanie…

PN: Dużo zależy od tego jaki stawiamy sobie cel. Dotychczas wszystkie płyty, które nagrałem – a jest ich 13 – były z moim udziałem, ale nie były to płyty solowe. Postanowiłem, że dam sobie czas, nie będę się z niczym śpieszył. Postawiłem sobie taki cel, aby wypuścić płytę dopiero, gdy będę nią usatysfakcjonowany.

Pewnie za kilka miesięcy stwierdzę, że mogłem coś jeszcze poprawić. Jednak w tym zawodzie tak już jest, to jednokierunkowa droga, ciągłe dążenie do chyba nieosiągalnego ideału. Nie chciałbym być odebrany na zasadzie „forma przerosła igrzyska”. Płyta jest bardzo lekka w odbiorze, ale z drugiej strony wymaga wielkiej pieczołowitości od wykonawcy.

EL: W playliście wrócił Pan nie jako do klasyków muzyki akordeonowej…

PN: Moim zdaniem jest to pierwsza taka produkcja w Polsce. Na rodzimym rynku muzycznym jest wiele produkcji z akordeonem, ale są to najczęściej płyty z muzyką klasyczną, współczesną, tango, folk lub koszmarne produkcje na akordeon i keybord, które można spotkać w dyskontowych koszach z płytami.

Postanowiłem nagrać utwory, które nie należą do ambitnych muzycznie, za to są bardzo ambitne wykonawczo. To utwory wirtuozowskie, a nawet jeśli ich oryginały takie nie były to zaaranżowałem je tak, aby stanowiły na scenie wyzwanie. Pośród nich jest faktycznie klasyka akordeonu, kompozycje z początku XX wieku, m.in. dzieła Frosiniego i Deiro, prekursorów wirtuozowskiej muzyki na akordeon. Na płycie są także akcenty francuskie, m.in. kompozycja Richarda Galliano, którego rekomendację można znaleźć wewnątrz albumu. Płytę zamyka moja kompozycja z 2005 roku, której nigdy nie nagrałem i nie wykonywałem na koncertach. Nieco różni się ona od reszty materiału, ale potraktowałem ją jako szklankę dobrej whisky po ciężkim dniu.

EL: Długo tkwił w Panu pomysł na nagranie płyty?

PN: Tak. Długo o tym myślałem, ale nigdy nie było dobrego momentu. Albo byłem uwikłany w inne płyty, albo instrument wymagał naprawy, albo forma nie ta, i tak dalej. Wreszcie się zmotywowałem i potraktowałem to jako priorytet. Moi słuchacze także mnie zmotywowali. Niemal po każdym solowym koncercie słyszałem pytanie, dlaczego nie nagrałem jeszcze takiej płyty.

EL: Czy są na płycie akcenty ludowe, kaszubskie?

PN: Niestety nie. Jestem lokalnym patriotą, ale tym razem postawiłem na „the best of accordion” z lekkim przymrużeniem oka. Płyta z tematyką kaszubską powstała w 2014 roku, jej tytuł to „Na Kaszëbach” i nagraliśmy ją z zespołem Almost Jazz Group. Myślę już o kolejnym kaszubskim albumie, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Jeśli chodzi o klimaty kaszubskie to napisałem zbiór kaszubskich utworów w opracowaniu na akordeon, który wydało w marcu Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie.

EL: Accordion Virtuoso to nieco tajemniczy tytuł…

PN: Dla mnie jest jednoznaczny. Chodzi o wirtuozowski materiał, jaki znalazł się na tym krążku. Niektórzy uważają, że to bardziej tyczy się wykonawcy. Miło mi, że są takie opinie, ale mnie chodziło o repertuar.

EL: Gra Pan nie tylko solo. Czy teraz, po wydaniu płyty, będzie kładł Pan większy nacisk na solową karierę czy jednak nadal działał aktywnie w zespołach?

PN: Na pewno nie chcę rezygnować z zespołów, w których gram. Czerpię wielką radość z możliwości grania w tych projektach, wielki szacunek i sympatię do muzyków je tworzących. Ale zamierzam także nieco rozszerzyć sferę koncertowania solowego.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*