„Miecz lata” Ricka Riordana [RECENZJA]

„Miecz lata” Ricka Riordana [RECENZJA]

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie wiem do końca dlaczego, ale spodziewałam się taniej podróbki Percy’ego. Po prostu myślałam, że Rick nie jest w stanie wymyślić już niczego lepszego. A on po raz kolejny mnie zaskoczył i udowodnił, że na jednym fantastycznym bohaterze świat się nie kończy.

„Niepotrzebnie zabity, niedobrze wybrany
Bohater – Walhalli nie zamkną go ściany.
W dziewięć dni na wschód słońcu powędrować pora,
Zanim Miecz Lata z więzów uwolni potwora.”

Magnus Chase jest zwykłym szesnastolatkiem. No dobra, prawie zwykłym. Od kiedy jego matka dwa lata wcześniej zginęła rozszarpana przez wilki w ich własnym mieszkaniu, chłopak żyje na ulicy. Ojca nigdy nie znał, a z resztą rodziny dawno temu zerwali kontakt. Świat Magnusa zostaje przewrócony do góry nogami, gdy spotyka swoją kuzynkę Annabeth, a później znienawidzonego wujka Randolpha. Za mało wrażeń jak na jeden dzień? Kolejnym punktem jest pojawienie się Surtra, ognistego olbrzyma i śmierć Magnusa już w 7 rozdziale. Jesteście ciekawi kim tak naprawdę jest Magnus? W takim razie zapraszam na wycieczkę po hotelu Walhalla!

Chyba na początek muszę zaznaczyć, że Rick Riordan znajduje się gdzieś w okolicy mojego TOP 10 najlepszych pisarzy. Do tego mam ogromny sentyment do jego książek, zwłaszcza do serii o Percy’m Jacksonie <3 Ze sporą niepewnością czekałam na kolejną serię, gdyż jak już mówiłam, obawiałam się, czy to nie będzie po prostu Percy w wersji nordyckiej. Dobra wiadomość jest taka, że nie ma zbyt wielu podobieństw i już w tym miejscu mogę Was zapewnić, że „Miecz Lata” to naprawdę niesamowita i godna polecenia książka.

Znajdziemy tu bardzo dużą dawkę humoru tak bardzo charakterystyczną i niepowtarzalną w książkach wujka Ricka. A tu taki mały przykład:

Został utkany z najpotężniejszych paradoksów w dziewięciu światach: z wi-fi bez lagów, szczerości polityka, drukarki, która drukuje, zdrowej żywności przygotowanej na głębokim tłuszczu oraz interesującej książki do gramatyki!”

Reklamy


Książkę bardzo przyjemnie się czyta, osobiście uwielbiam styl pisania Riordana i najchętniej czytałabym tylko jego książki (no i jeszcze kilku innych autorów, ale to chyba musi poczekać na jakiś inny post xD).

To może żeby jednak jakiś minus był (bo przecież nie może być idealnie), to powiem trochę o tych cechach wspólnych z innymi seriami Ricka. We wszystkich pojawia się taki malutki schemacik: przepowiednia – znalezienie 2/3 przyjaciół – potajemne wymknięcie się i wyruszenie na misję – uratowanie świata – zostanie bohaterem KONIEC. Ale jeśli mam być szczera, to ten schemat aż tak bardzo nie przeszkadza i nie rzuca się w oczy. A przede wszystkim nie ujmuje książce i nie sprawia, że jest choć odrobinkę nudniejsza.

Generalnie rzecz biorąc polecam wszystkim tę książkę, jest cudowna, wciągająca, pełna akcji oraz humoru.

Autor: Rick Riordan
Tytuł: „Miecz lata”
Seria: Magnus Chase i bogowie Asgardu
Tom: 1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 512
Okładka: miękka
e-book: tak
Cena okładkowa: 39,90
Ocena: 9/10

Skomentuj: „Miecz lata” Ricka Riordana [RECENZJA]

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*